poniedziałek, 18 sierpnia 2014

"józek, nie daruje Ci tej nocy"

wersja demo, w której ona jednak daruje
mariannie, która zasłużyła na wie(r)sz, albo nie.

I

józek zszedł bardzo nisko. nad ranem
odeszły z niego procenty;
ostatnie, na które liczyła
- utonęły na budowie.
alkohol źle wpływa na polipy
w nosie. odcinają żywotność.


II

ma - rysia, albo norki, w których
nie mieści się w drzwiach.
małe, wszystkowidzące oczka
dopełniają czary.
a przecież nawet nie jest z salem,
- zwykła czarownica z nero d'avola.
w sumie bywała oszczędna
w słowach; nie znała znaczeń
wielu. aż dziw brał, gdy płakała,
zastanawiała suchość oczu.
stawiali na wystudiowany lament,
bądź  xerophtalmię.


III



a można po prostu wyjechać na sycylię,
spotkać nowego kandydata
na męża, w końcu trzeba wejść
lub przetańczyć całą noc.
zwłaszcza sycylijską.



środa, 6 sierpnia 2014

terapia z (niebo)rakiem w tle

egzorcyzm pierwszy
siostrze

a mówiłam, nie wierz ojcu
- zwłaszcza niebieskiemu. ptakowi
nie zagląda się w dziób i wysługę lat;
jeśli nie trafia gdzie trzeba,
wyrwij korzenie lub skrzydła.

znalazłam drogę, która nie prowadzi
do rzymu. nigdy nie było czasu
żeby się przeżegnać.
więc nie żegnaj się ze mną, siostro,
bo nie jego wola, ale twoja.


piątek, 1 sierpnia 2014

pod wpływem suczenia



za każdym razem, gdy odmawiam przyjśca - zostaję
suką w ich myślach. a przecież nie mogę sypiać
ze wszystkimi, którzy są śnięci.

i mówią, że jestem piękna, i mądra, i że pragną
do czasu, kiedy muszę się odkręcić na pięcie
i posuczyć, bo mam w domu dzieci.

ważniejsze od frajerów, którzy chcą mieszkać
w szesnastej dzielnicy paryża.
i tylko ta sukość w ustach.


piątek, 4 lipca 2014

śniadanie. niekoniecznie na trawie

każdy daje się nabrać na wystające kolce.
wpadasz i wychodzi z ciebie zwierzę,
urażona duma, pewnie edouard wiedziałby
co jeszcze. mogę zrobić dobrze.

jutro wyjeżdżam na urlop;
przebieram się za laleczkę, więc biorę do ust
- pomadkę,
do namaszczenia ciała
- olejek.
prowizorycznie pakuję szpilki.

dasz wiarę? same ze mnie wychodzą.
chociaż, kiedy zamknę oczy, wiem,
że nie umiem się zaszczepić
na ten rodzaj głodu.

Edouard Manet - Śniadanie na trawie

czwartek, 3 lipca 2014

amore post mortem


/nikt mnie nie szuka albo szuka nie ten przed kim się ukrywam/

wiesz julio jak to słodko spotkać nareszcie
romea dotykasz palcem szczypiesz oglądasz
ciało w prosektorium nie protestuje sztywno
stawia opór widokom na przyszłość i wyżom
demograficznym ukręca kark jednym zejściem

a tobie coraz bardziej słodko w ustach członek
podobno słynnego stowarzyszenia biznesmenów
wszyscy go znali już nikt nie przykłada palca
ani lusterka do ust i tak mu chujowo 
z odcieniem zielonych kafelków na twarzy

/ten mnie nie szukał bo nic przed nim nie ukryłam/

ani dzieci ani trzech małżeństw a nawet
pochodzenia i nie da się ukryć że słodycz 
przebrała miarę weźmie krawiec oby szybko
odciął głowę bo głupio rzygać w cztery oczy
kiedy tylko ty posiadasz odruch wymiotny

Obraz, Rene Magritte

środa, 2 lipca 2014

z ostatniej chwili


powoli dopływam do końca urlopu
ratownik (chyba z nudów) puszcza oko
w moją stronę morze pluje pianą
i resztkami po turystach

obok mnie mademoiselle
po sześćdziesiątce opłakuje piąty rozwód
i niestrawność yorka
dalej - kobieta z piątką dzieci
smaruje olejkiem odleżyny męża

powinnam być szczęśliwa
jestem tymczasową właścicielką
czterdziestki i lata wpompowanego w materac

na horyzoncie żadnej butelki
z listem a szkoda - byłam gotowa
potwierdzić odbiór

sobota, 17 maja 2014

paliatywnie


ojcze mój, któryś nie jest w niebie - tylko w ziemi,
nie myślę o tobie co dzień i rzadko od święta.
zerkam na fotografię, z której patrzysz dziwnie,
bo jeszcze po ludzku. dziś przyrządzam odtrutkę

na kadawerynę, zmieniam rozkład planów, by
krzyżować twoje nietrzeźwe proroctwa. widzisz?
życie potrafi odejść boleśnie od kości;
ja odeszłam wcześniej - grzeszna, pierworodna. w noc

ślepą jak ulica; nie raz zabłądziłam, to
cud wyjść na ludzi. wtedy się potrafi współczuć
i wybaczać każdy raz. ostatnia posługa,
ojcze mój, któryś nie jest, bo nie potrafiłeś.



odczarowanie wiosny

wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu na wiarę większą niż świadectwa rozczarowani...