pierwsze promienie sączą się do gardła razem z kawą;
w głowie refleksja: im bardziej z tobą jestem, tym bardziej mnie nie ma.
a przecież kroję czyny na miarę twoich oczekiwań i staję się prawie święta.
nigdy nie śnią mi się wspólne zimy, kiedy suche berwiona pękałyby
z zazdrości na nasz widok. tylko śmierć zaciera ręce.
obok mnie smród rozkładającej się martwej natury łóżka.
znowu dzień się skończy, a ja zajdę ze słońcem w czarną godzinę
o krok za daleko. są koszmary, gdzie gramy główne role na ziemi,
której jesteśmy cząstką, na ziemi, która jest cząstka nas. nigdy nieba.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
odczarowanie wiosny
wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu na wiarę większą niż świadectwa rozczarowani...

-
czy z każdym październikiem muszę wi(e)dzieć, że ojciec nie żyje? a tak dobrze wyglądał. na zdjęciu rentgenowskim w miejscu głowy - zadomo...
-
chwilowo zamieszkuję w świętokrzyskim, postkomunistycznym. bloku, radz, jak kraj rad - cztery pietra, cztery ręce, za ścianami uszy za ...
-
opowiedzmy ziemi, co wiemy o miłości, zanim nas pochłonie na zawsze. jak przy każdym przylgnięciu, wyrównujemy bieg krwi, odrywamy ciał...