środa, 2 lipca 2014

z ostatniej chwili


powoli dopływam do końca urlopu
ratownik (chyba z nudów) puszcza oko
w moją stronę morze pluje pianą
i resztkami po turystach

obok mnie mademoiselle
po sześćdziesiątce opłakuje piąty rozwód
i niestrawność yorka
dalej - kobieta z piątką dzieci
smaruje olejkiem odleżyny męża

powinnam być szczęśliwa
jestem tymczasową właścicielką
czterdziestki i lata wpompowanego w materac

na horyzoncie żadnej butelki
z listem a szkoda - byłam gotowa
potwierdzić odbiór

odczarowanie wiosny

wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu na wiarę większą niż świadectwa rozczarowani...