sobota, 25 kwietnia 2020

odczarowanie wiosny

wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie
po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu
na wiarę większą niż świadectwa rozczarowania
tymczasem zielenią się klomby rodzą pierwsze pąki
nieśmiałe noworodki kwiatów zawracają w głowach
dziewczętom w miniówkach które wychodzą na łowy
krążą po mieście jak jaskółki i zwiastują światu
– oto jestem do wzięcia razem z motylami
tylko się śpieszcie niedługo popadną w nihilizm
i staną się desygnatem ludzkiego pojęcia o końcu
latem zgorzknieją w oczach jesienią w ustach
zwątpią w autentyczność altruistycznych pobudek
taka to kronika klęski która czeka na nastąpienie
na palec stopy dotykającej butem kamienia
pod nim tyle prawdziwego życia ile robaków
wyjdzie po to żeby skosztować wasze ciała  

piątek, 24 kwietnia 2020

kwiecień, prawie maj



spójrz, w oknach wiszą już ostatnie staruszki,
z namaszczeniem niańczą kwiaty w doniczkach,
jakby były w nich jeszcze widoki na lepsze jutro.
słońce rani im twarze, starannie wysuszając na wiór.
przypatrz się uważnie, kiedy kroją kupiony rano chleb,
nie zmieniają scenariusza, powoli podcinają linie życia.

za oknem wykrwawiają się płatkami żylaste ulice,
a my zamknięci w klaustrofobicznych mieszkaniach,
wypatrujemy zachodu  znowu darowano nam dzień.
żółta materia śmierci mruga ciepłym światłem żarówki,
wciąga nas do łóżek na dobry sen. na wieczne wyziębienie.


odczarowanie wiosny

wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu na wiarę większą niż świadectwa rozczarowani...