pierwsze promienie sączą się do gardła razem z kawą;
w głowie refleksja: im bardziej z tobą jestem, tym bardziej mnie nie ma.
a przecież kroję czyny na miarę twoich oczekiwań i staję się prawie święta.
nigdy nie śnią mi się wspólne zimy, kiedy suche berwiona pękałyby
z zazdrości na nasz widok. tylko śmierć zaciera ręce.
obok mnie smród rozkładającej się martwej natury łóżka.
znowu dzień się skończy, a ja zajdę ze słońcem w czarną godzinę
o krok za daleko. są koszmary, gdzie gramy główne role na ziemi,
której jesteśmy cząstką, na ziemi, która jest cząstka nas. nigdy nieba.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
odczarowanie wiosny
wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu na wiarę większą niż świadectwa rozczarowani...
-
a tam morze czerwone i pełno rozstępów na biodrach najświętszych panienek, produkujących chałupniczo wyż demograficzny na zlecenie. nie ...
-
chwilowo zamieszkuję w świętokrzyskim, postkomunistycznym. bloku, radz, jak kraj rad - cztery pietra, cztery ręce, za ścianami uszy za ...
-
Cuda niewidy Nigdzie cię nie ma, a przecież czekam codziennym machnięciem ręki; wypatruję, odwracając głowę. Kobiety w moim wieku ...
