piątek, 24 kwietnia 2020

kwiecień, prawie maj



spójrz, w oknach wiszą już ostatnie staruszki,
z namaszczeniem niańczą kwiaty w doniczkach,
jakby były w nich jeszcze widoki na lepsze jutro.
słońce rani im twarze, starannie wysuszając na wiór.
przypatrz się uważnie, kiedy kroją kupiony rano chleb,
nie zmieniają scenariusza, powoli podcinają linie życia.

za oknem wykrwawiają się płatkami żylaste ulice,
a my zamknięci w klaustrofobicznych mieszkaniach,
wypatrujemy zachodu  znowu darowano nam dzień.
żółta materia śmierci mruga ciepłym światłem żarówki,
wciąga nas do łóżek na dobry sen. na wieczne wyziębienie.


3 komentarze:

  1. Oferuję autorce angielski przekład wiersza.

    see the last of the dames hanging in the windows,
    pensive as they nurse their potted flowers,
    acting as if they still had prospects for a better tomorrow.
    the sun hurts their faces, assiduous in drying them to dust.
    follow them closely, as when they slice the bread bought in the morning,
    they stick to the set scenario, bit by bit they crop the life lines.

    outside the window, arterial streets bleed with blossom
    while we, captive in our claustrophobic living quarters,
    await the sundown – spared one more day.
    death’s yellow essence blinks with the warm light of a bulb and
    draws us into beds for a good night’s sleep, for the eternal chill.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marku, jestem wdzięczna, świetny przekład, dziękuję pięknie!

      Usuń
  2. Be my guest, Anno.
    Wprowadzam dwie poprawki do tekstu ang.:

    bit by bit they crop the life lines. >>> cropping the life lines bit by bit.

    draws us into beds for a good night’s sleep, for the eternal chill. >>> draws us into beds for a good night’s sleep, into the eternal chill.

    OdpowiedzUsuń

odczarowanie wiosny

wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu na wiarę większą niż świadectwa rozczarowani...