sobota, 29 listopada 2014

janette od świętej i smutnej opatrzności



mówiła mi, że do tylu nie można liczyć.
na mężów działa głaskanie i syty żołądek,
no więc liczyłam. do trzech. i tylko ja wyszłam
głodna i nieugłaskana. matka boska karmiąca,

oraz wszyscy święci poszli do obrazów,
gdy ja piersią nijak nie mogłam wykarmić
własnych trzech córek, oraz małżonków
od siedmiu boleści. cała się rozbolałam,


aż po kochanków. przestałam odliczać numery,
a janette do mnie - mówiłam, niektórzy ludzie
są pełni i nie potrzebują drugich połówek.
więc zajrzałam w siebie, a tu żadnej jednej

drugiej. jedna wielka pieprzona całość.



jak babka nie kochała niemców


i chowała się przed nimi w dole na ziemniaki
a oni ją podbierakiem jak rybę i heil hitler
mówili prosto w oczy prosto w brzuch i piersi
rzucali przekleństwem a babka wolała kamienie
zostały do końca w niej i dole po ziemniakach
sto milionów niemieckich dzieci i tyle nazwisk
mieć nie można mówiła ani tyle złego coby
na dobre nie wyszło bo tylko splunęli
i poznała dziadka a on mnie nie i na babce również
jeździł całe życie ułańskim językiem i wpędzał
w dół coraz głębiej aż po ziemniaki zeszła
w końcu i nigdy nie wyszła z alzheimera


czwartek, 27 listopada 2014

magda magdalena wyszła

z testamentu. wiem dużo, ciągłe trzaskanie drzwiami
i zapach farby. strasznie wchodzi w trzewia to,
że kobiecie przemawiać nie wolno, ani żądać funkcji'*,
a przecież jestem niezłą. matematyczką jednak

nie zostałam, bo kto zliczy wszystkie czarne madonny. w marsylii
nie mianowali mnie grallem, nawet nie pili ze mnie wszyscy,
więc zostałam opuszczona przez chrystusów. świata
nie zbawię. siebie mogę, wychodząc z posągu z tuluzy,

bezczelnie staję się świecką magdalenką.


* Tertullian, De Cultu Feminarum, ks. 1 roz 1




Fot. Mikatani Heroko

środa, 26 listopada 2014

jestem hostią



trzeba mnie długo trzymać
na języku, żeby przełknąć przaśność
sytuacji. tyle, że nikt nie policzy
policzków i ciosów. darmowy rachunek

często wydaję. karty i znak pokoju
zawsze był znaczony. kiwaniem głowy
wte i wewte mierzę swój poziom.
sieroty - zawsze są kiczowate i ślepe

jak nowonarodzone koty. jak kuchnie.

foto by S. Tissier

wtorek, 25 listopada 2014

pękają bańki



stosunki rodzinne tylko dmuchnąć
i wszystko się sypie. po przejściach
wcale nie jestem, to ja przechodzę
kolejne etapy zadośćuczynienia.

oni tam, ja tu. i jest mi lepiej
kiedy nie wierzę w duchy
- wierzę w siebie, bo cóż mi zostało,
oprócz spalenia mostów,

paczka winstonów pękła.

a ja nie.



Fot. S.Tissier

poniedziałek, 24 listopada 2014

madame e

pikuach nefesz*

hodowała męża
i dwójkę dzieci na własnej piersi.
on pijak, pociechy żadnej

z jednej córki. wyrosły trzy
wnuczki - laleczki, w tym jedna szmaciana
i chora zbyt poważnie

jak na żydowskie warunki. to oznaczało koniec
dla wszelkich rodzinnych stosunków.
z byle kim, byle chorym
wymienić się organami

nie wypada. być w takiej rodzinie?
ta jedna nie mogła znieść braku oddechu
laleczki. da się wyleczyć, a nawet trzeba
wtedy bardzo mocno nie wierzyć madame e,
ani torze.


* określenie sytuacji, w której zawiesza się zakazy halachy ("negatywne przykazania Tory") ze względu na konieczność ratowania życia ludzkiego. Żydzi ortodoksyjni nie przyjmują tego stanowiska, dzięki czemu ludzie chorzy, wymagający np transplantacji skazuje się na śmierć.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mukowiscydoza

ponowne pukanie

- kto tam?
- teresa
- jaka teresa?
- z kalkuty
więc otwieram
się cała,
w końcu to matka. od dzieciątka jezus
wszystko nas poróżniło
i jeszcze do tego maria.

udzielamy sobie rozgrzeszenia
i dochodzimy razem
do konsensusu, pomagamy biednym,
chorym. sierotką staje się każdy,
który wierzy

we wszystkie legendy świata. po kryjomu
nie wierzymy w niebo,
wszystko na wskroś niebieskie,
i kiczowate. czasem indyjskie
dzieci tracą uśmiech i zamykają oczy.
z braku szczepionek i dotacji

przestajemy się zgadzać.
co do aborcji i antykoncepcji
jesteśmy poróżnione noblem,
a mimo tego obie plujemy
na nagrody. trzeba zasłużyć
w sobie na siebie.

fot. M. Boryń

odczarowanie wiosny

wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu na wiarę większą niż świadectwa rozczarowani...