piątek, 23 stycznia 2015
zupełnie
nie znam się na stosunkach
międzyludzkich w paryżu
zachodzę w ciążę i tracę zaufanie
u Veil podziwiam stoickość
przy usuwaniu ciąż też nie mrugam
przy pisaniu wierszy
częściej towarzyszy mi śmierć
babki anieli już nie ma
i to może dobrze
że nareszcie nie będzie wychowywać
swojej córki agnieszki
i mojego ojca
nie ma i mnie też nie będzie
każdy umiera jak chce
lub nie dziedziczy życia
w trumnie bądźmy piękni
najlepiej w sukienkach od komunii
w pierwszych garniturach
gorzej się umiera w śpiochach
dziecko potrafi siedem razy
na rękach noszę niecierpliwość
poza tym istnieję nienormalnie
zakochana bywam rzadko
więc sama pochylam głowę
nad grobem wszelkich miłości
i ziemi obiecanej
takie tam czcze gadanie ojca
nie uważałam za człowieka
czwartek, 22 stycznia 2015
leżysz
Myślałam, że dawno umarłeś, ale
gdybyś był martwy, albo przynajmniej snem, który się wypełnił,
twoja twarz wyglądałaby inaczej - A. Zbierska
jak nieżywy koło mnie zaległo się zimno,
na ustach jeszcze posmak
dobrego
nigdy nie dosyć, a i tak się kończy
happy endem dla jednej ze stron
nie ma powrotu. zdecydujemy się?
ale wtedy musiałbyś obudzić się i żyć,
a tak, tkwimy we własnym kirkucie.
wychodzę z siebie, nie składam kości
ani przysięg małżeńskich na wiatr.
photo by corinne mainse
wtorek, 20 stycznia 2015
ostateczne rozwiązanie
jest takie, że idę dobrowolnie.
pod bramą robi mi się słabo
od zagłady. bolą mnie zęby
i strzyka w kościach
żłobię zakazaną piosenkę
aż po mierzeję wiślaną,
dostaję depresji
i spadam poniżej morza.
zaglądam do komory,
a tam - cztery tysiące z cyklonem
na ustach. otto knott
śmieje się do rozpuku,
kiedy czyszczę latrynę
ze smrodu. rozpacz
wpada w kratkę.
i ja tą rynienką.
pod bramą robi mi się słabo
od zagłady. bolą mnie zęby
i strzyka w kościach
żłobię zakazaną piosenkę
aż po mierzeję wiślaną,
dostaję depresji
i spadam poniżej morza.
zaglądam do komory,
a tam - cztery tysiące z cyklonem
na ustach. otto knott
śmieje się do rozpuku,
kiedy czyszczę latrynę
ze smrodu. rozpacz
wpada w kratkę.
i ja tą rynienką.
Stutthof (KL)
piątek, 9 stycznia 2015
szukają mnie
za całą laickość przyjdzie nam zdechnąć
jak szczurom odetną łeb i wszystkie media
dżihad
czy ktoś wierzy że wygra
ze mną się nie da pertraktować
można tylko wygryźć prawdę
z podniesionego palca
nie
krew zaleje świat
tylko litery powiedzą prawdę
nie z mojej winy czerwoną
nie cierpię
udaję że wszystko jest w porządku
można zwariować więc nie układam klepek fanatykom
strzykam śliną prosto w kałasznikowa
nie ma boga
nie ma boga
nie ma boga
cóż za piękny trójwers
jeśli trójca przeczyta to umrę
ze śmiechu na placu republiki
nie składam obietnic ani broni ze słów
to za nie obraża się jehowa
allāh i cała reszta fantastycznych postaci
ulatuje mi z ust w środę razem z charlie hebdo
a ci obcy mi prosto w łeb maszallahiem
wypływa ze mnie człowiek na zawsze
powiadam wam nie wierzcie
we wszystko co usłyszycie
poniedziałek, 5 stycznia 2015
cofanie licznika, zerowanie ludzkości
nikt nie trafia w krok.
brak wyczucia nas sprowadza
do jednego mianownika. na kolana!
krzyczę. nikt mnie nie słucha,
każdy brnie do przodu.
na łeb, na szyję się zaklinam;
wycofam się z dekantyzmu,
wrzucam na wsteczny,
a tam morze trupów.
śmieje mi się w twarz
eliza orzeszkowa.
melacholikiem uderza o maskę.
sienkiewicza
nie pytajmy,
nie ma żadnego dogmatu,
skoro quo vadis powstał.
dla jaj
się zabijamy. panie herbert,
wszystko miało być piękne,
a my, psychicznie skrzywieni
jak z bajki. do tego ruskiej.
nareszcie idzie ludzkość cała
nareszcie każdy trafił w krok - Zbigniew Herbert
brak wyczucia nas sprowadza
do jednego mianownika. na kolana!
krzyczę. nikt mnie nie słucha,
każdy brnie do przodu.
na łeb, na szyję się zaklinam;
wycofam się z dekantyzmu,
wrzucam na wsteczny,
a tam morze trupów.
śmieje mi się w twarz
eliza orzeszkowa.
melacholikiem uderza o maskę.
sienkiewicza
nie pytajmy,
nie ma żadnego dogmatu,
skoro quo vadis powstał.
dla jaj
się zabijamy. panie herbert,
wszystko miało być piękne,
a my, psychicznie skrzywieni
jak z bajki. do tego ruskiej.
erotyk w zamyśle
"annie aime les sucettes,
les sucettes à l'anis" - serge gainsbourg
w sześciesiątym szóstym będą pisać
o skandalu. zawsze jest głośno
a powinno po cichu spływać
do gardła
wkładam palce i zwracam
całą rzeczywistość
niech szlag trafi
ten anyż
Subskrybuj:
Posty (Atom)
odczarowanie wiosny
wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu na wiarę większą niż świadectwa rozczarowani...
-
a tam morze czerwone i pełno rozstępów na biodrach najświętszych panienek, produkujących chałupniczo wyż demograficzny na zlecenie. nie ...
-
chwilowo zamieszkuję w świętokrzyskim, postkomunistycznym. bloku, radz, jak kraj rad - cztery pietra, cztery ręce, za ścianami uszy za ...
-
tej jesieni zimnomgielnie spuchnę i opadnę z sił zostały mi wyłącznie te nieczyste wspomnienia kulą się jak zziębnięte storczyki jeszcz...





