sobota, 17 lutego 2018

podróż dookoła siebie

„Ktokolwiek przez nieuwagę czy nieudolność powstrzymuje choć na chwile 
marsz ludzkości, jest dobroczyńcą” - Emile Cioran

nad nami smugi kondensacyjne przecinają się ze słupami wysokiego napięcia,
wyliczając współrzędne życia. w przybliżeniu powinno pojawić się gdzieś tutaj
choćby pole minowe kiełkującej pszenicy. tymczasem pod nimi ludzie i robaki
wiją się w wyścigu o nie wiadomo dla kogo lepsze jutro. od klęczenia rdzewieją
im kolana, od kłamstw rozdwajają się języki. od dyplomów puchną brzuchy.

może mi pani napisać wiersz o sensie?
sens jest taki, że ze wszystkich rzeczy, które wynajduję, najlepsze są preteksty,
żeby się obronić przed obserwacją teleskopem spitzera kopulujących marsjan.
wie pan, już nie pamiętam jak wygląda prawdziwa twarz człowieka.


piątek, 16 lutego 2018

w mowie i uczynku

bywała niepełna choć pewna całości kpiąc
z 'na zawsze' usuwała ślady stóp z zimnych posadzek
czy można wymazać chwilową obecność
zapomnieć o cyklicznych mrugnięciach żarówek
ile lat można niańczyć w sobie pustkę

nadal jest niepewna pełności bo cóż wie o byciu kobietą
ma tylko ciepłe zamiary dłonie pocięte od chwytania za sznur
i mężczyznę który odbiera jej sen

pewnie leżysz w jej snach wśród niewypowiedzianych metafor
a ona niemym krzykiem woła żebyś ją odrysował
na zawsze gorącym oddechem w pościeli



czwartek, 15 lutego 2018

gołębnik



możesz przyłożyć ucho pod skórą usłyszysz gruchanie
chociaż nie można wziąć pod skrzydła i zabronić lotu
miejsce i pokarm jest tylko układem odniesienia
kiedy karmimy się wzajemnie udawaną wolnością

wszystkie rzeczy które przemilczam są nieprzyzwoite
i potrafią spadać z hukiem który mam do oddania
możemy się w sobie ukryć ale czy potrafisz
trzymac za zębami dawno rozsypaną sól

za oknem cukrowy śnieg więc ludzie sobie słodzą
chociaż wszyscy parzą się coraz rzadziej w parze
pomyśl ile trzeba odwagi żeby powiedzieć prawdę

człowiek nie potrafi ani kochać ani żyć bez miłości
kiedy tylko przestaje wierzyć i wysyłać listy
zaczynają się rodzić martwe gołębie


czwartek, 1 lutego 2018

Z wizytą

Jutro do ciebie zajrzę. Najzwyczajniej zapytam
o domowe ognisko, pracę męża, rozbite kolana
dzieci. Opowiesz mi o wspólnym śniadaniu,
o słońcu, które wpada prosto do kawy.
Będziesz mi patrzeć w oczy i mówić,
że sama pieczesz ciasto i prasujesz koszule.
Dyskretnie schowasz za siebie dłonie,
i uśmiechniesz się inaczej niż kiedyś.
Obejrzę zdjęcia ślubne, łóżko w którym
oddychacie sobą. Powiesz, że kochasz.
Tak, to będzie jutro, kiedy się dowiem,
że nic tak naprawdę nie mam.


czasami historie są ciemne

jak noc kryształowa

dzwoni do mnie z zaświatów
stella kübler mówi że mogłabym być
jak ona to łatwe
mam taki aryjski wygląd

mogę szmalcować każdego
wsadzam w kubeł
mordę

nie mówię niczego
chociaż mijam się z prawdą
nie lubię propozycji współpracy
z gestapo trzyma tylko greiferin

rodzina się pali
rolf isaaksohn umiera
ze śmiechu idę prosto
do nieba mi za daleko

leżysz


Myślałam, że dawno umarłeś, ale 
gdybyś był martwy, albo przynajmniej snem, który się wypełnił,
twoja twarz wyglądałaby inaczej - A. Zbierska


jak nieżywy koło mnie zalęgło się zimno,
na ustach jeszcze posmak
dobrego.
nigdy nie dosyć, a i tak się kończy
happy endem dla jednej ze stron
nie ma powrotu. zdecydujemy się?
wtedy musiałbyś obudzić się i żyć,
a tak, tkwimy we własnym kirkucie.
wychodzę z siebie, nie składam kości
ani przysiąg małżeńskich. na wiatr
przemijamy, a ty śpisz.

kończą się

we mnie wiersze. na dodatek
przybyło mi strachów na wróble.
wystarczą wielkie oczy,
żeby zajrzeć, zamienić życie
w śmierć. odfrunę niedługo,
potem niech mnie rozdziobie,
jakiś ptak. wbija we mnie szpony.
będę umierać w ciszy.
za twoją ścianą.

odczarowanie wiosny

wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu na wiarę większą niż świadectwa rozczarowani...