piątek, 9 stycznia 2015

nie cierpię


udaję że wszystko jest w porządku 
można zwariować więc nie układam klepek fanatykom 
strzykam śliną prosto w kałasznikowa

nie ma boga
nie ma boga 
nie ma boga

cóż za piękny trójwers 
jeśli trójca przeczyta to umrę 
ze śmiechu na placu republiki
nie składam obietnic ani broni ze słów

to za nie obraża się jehowa
allāh i cała reszta fantastycznych postaci
ulatuje mi z ust w środę razem z charlie hebdo
a ci obcy mi prosto w łeb maszallahiem

wypływa ze mnie człowiek na zawsze
powiadam wam nie wierzcie
we wszystko co usłyszycie

poniedziałek, 5 stycznia 2015

cofanie licznika, zerowanie ludzkości


nareszcie idzie ludzkość cała
nareszcie każdy trafił w krok - Zbigniew Herbert

nikt nie trafia w krok.
brak wyczucia nas sprowadza
do jednego mianownika. na kolana!
krzyczę. nikt mnie nie słucha,
każdy brnie do przodu.

na łeb, na szyję się zaklinam;
wycofam się z dekantyzmu,
wrzucam na wsteczny,
a tam morze trupów.

śmieje mi się w twarz
eliza orzeszkowa.
melacholikiem uderza o maskę.

sienkiewicza

nie pytajmy,
nie ma żadnego dogmatu,
skoro quo vadis powstał.

dla jaj

się zabijamy. panie herbert,
wszystko miało być piękne,
a my, psychicznie skrzywieni
jak z bajki. do tego ruskiej.

erotyk w zamyśle


"annie aime les sucettes, 
les sucettes à l'anis" - serge gainsbourg 

i kto by pomyślał że o lizakach
w sześciesiątym szóstym będą pisać
o skandalu. zawsze jest głośno
a powinno po cichu spływać

do gardła

wkładam palce i zwracam
całą rzeczywistość
niech szlag trafi
ten anyż


sobota, 3 stycznia 2015

ballada o peplos



staję się w sparcie i jestem wyuzdana
z więzów zostaje fastryga

a więc się fałduję na greczynkę
jestem pożądana przez luigi magii

i mądrzejsza o pare wieków
ukrywam fakty zakładając szaty

staję się paryską pompeją
w myślach mam piąty wiek

przed naszą erą było łatwiej
rozebrać się się z miłości



fot, by jeremi lascou "anna czyta"  :P

hellenizm



między mną a tobą
całe morze artefaktów

nam zwymyślali
a przecież to prawda

kiedy śpisz
piszę wiersze po tobie

spływa każde słowo
i zmienia się w harmonię


piątek, 2 stycznia 2015

stygmaty

budzę się, a tu kurwa ciemne średniowiecze
wpycha święty zarodek przez otwarte usta
ze zdziwienia omdlewam, aż tu czuję - józef
z nazaretu. już nie ma ucieczki na wolność.

zamykają mnie w pierdlu. klawisze - trzech króli
grożą mirrą, kadzidłem, zamieniają w złoto
każdą owulację. urodzisz to dzieciątko,
i nadasz mu imię. najświętsza inkwizycjo,

przypomnij mi chociaż berrugete'a lub brescii,
niech przywiążą do pala, bo krzyży nie znoszę.
ech, zbyt wątłe ramiona. zasypiam na bellville,
edith piaf do snu nuci ustami kochanka

- 'a quoi ça sert l'amour' i co mam odpowiedzieć,
kiedy we mnie owoc żywota twojego? nie,
nikt sobie z tym przypadkiem nigdy nie poradzi.
ekskomunika straszy, a okno otwarte.

fot. rozpuszczanie strachu by jeremy vasco

czwartek, 1 stycznia 2015

posylwestrowy dialog senny

nowy rok, sylwester, a pan bóg się boczy
- spadaj - mówi do mnie - już się nafruwałaś.
coś pan - pytam - masz kaca? nie będę pikować
w jakiś dwutysięczny, do tego piętnasty.

- mąż, czy żona - pyta - boże, sama nie wiem,
mylę się w rachunkach, oby ładnie grali
i pod mendelssohna tańczyli kankana,
niech mnie nikt nie wkurwia, niech mnie nikt nie wkurwia.

robię wzrok, no wiecie, ten, co może zabić,
a bóg sobie nic z tego i popycha z okna
mansardy na montmartre. lecę, śpieszy mi się,
niech mnie nikt nie wkurwia, niech mnie nikt nie wkurwia.

zapomniałam futra, zimno mi w ramiona,
lecę, ciągle lecę. wpadłam do taksówki
- niech mnie pan nie wkurwia, bo się bardzo śpieszę,
kurs na joinville proszę. i się obudziłam.

nie ma boga przede mną, na mnie nie ma futra,
we mnie kac, nie moralny, takich już nie miewam.
pierwszy stycznia - żałoba, a tu czas wesela,
więc niech nikt nie wkurwia żadnej anny młodej.


odczarowanie wiosny

wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu na wiarę większą niż świadectwa rozczarowani...