a tam morze czerwone i pełno rozstępów
na biodrach najświętszych panienek,
produkujących chałupniczo wyż demograficzny
na zlecenie. nie umiem żyć
w trybie awaryjnym. zawracam i rozpalam ogień
w sobie, jedyny ogarek oświaty
gaszą mi kropidłem.

To piękny wiersz. Jakże rzadka wiarygodność.
OdpowiedzUsuńO tę mi zawsze chodzi. Dziękuję za wizytę.
OdpowiedzUsuńO tę mi zawsze chodzi. Dziękuję za wizytę.
OdpowiedzUsuńIm większy bełkot - tym większe dzieło. Prawda?:)
OdpowiedzUsuńanonimowy dudziarz?
UsuńKrótko i celnie!
OdpowiedzUsuńteż nie umiem tak żyć, choć jako facet inne mam problemy z produkcją...
OdpowiedzUsuńDziękuję za czytanie. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za czytanie. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń