niedziela, 14 czerwca 2015

ostatnio

choruję, więc często zaglądam do sieci, w której puszczają oka
od starzejących się bezzmarszczkowo. dojrzałych kobiet i mężczyzn
ubywa. zdrowego rozsądku za grosz. coraz więcej bóstw;
nygusów chytrusów, wszystkich wziętych, matek wąskich. w pasie

brakuje mi dziurek, bo przytyłam od złudzeń, że się zmieni
cokolwiek. napiszę. zostanie użyte przeciwko mnie. panienki
z klimakterium, chłopcy z andropauzą - modlę się za was.
w imię suchości pochwy, zaburzeń erekcji. w końcu

wypada się starzeć.

fot. Le baton de Vieillesse, Alain Marbezy

środa, 10 czerwca 2015

znowu

dwudziesta pierwsza. wieczór. tak już od pół roku;
ta sama kawiarenka, lampka wina. kelner
z nienagannym uśmiechem czeka, aż wyjdziemy
z lokalu albo z siebie. jest mu wszystko jedno

czy coś jeszcze słyszymy, czy jesteśmy ślepi,
być może zna nas lepiej, niż my sami. znamy
to na wylot. czas na mnie. przecież tyle razy
spotykałam mężczyznę, który stał się obcy

tuż nad ranem. nakłuwam widelcem pain perdu,
twoje gardło; przekręcam z nadzieją, że bez słów
się obejdzie. czasem świat z każdej strony krzyczy
mi do ucha: czeka cię wieczne wyziębienie.