poniedziałek, 25 maja 2015

w najgorszym śnie dochodzę

a tam morze czerwone i pełno rozstępów
na biodrach najświętszych panienek,
produkujących chałupniczo wyż demograficzny

na zlecenie. nie umiem żyć
w trybie awaryjnym. zawracam i rozpalam ogień
w sobie, jedyny ogarek oświaty
gaszą mi kropidłem.


9 komentarzy:

  1. To piękny wiersz. Jakże rzadka wiarygodność.

    OdpowiedzUsuń
  2. O tę mi zawsze chodzi. Dziękuję za wizytę.

    OdpowiedzUsuń
  3. O tę mi zawsze chodzi. Dziękuję za wizytę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Im większy bełkot - tym większe dzieło. Prawda?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. też nie umiem tak żyć, choć jako facet inne mam problemy z produkcją...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za czytanie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za czytanie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń