sobota, 25 kwietnia 2015

ósmy dzień z siedmiu. przebudzenie

czeka na werandzie i wabi rześkim powietrzem.
nikt nie zauważył, że nocą padało.
radio donosi o burzy. w sypialni
sztorm ucichł; na otwartych wodach pościeli
pozostałości po szkwale.
dryfujemy w zapachu kawy.


- w naszych włosach resztki wilgoci – mówisz -

czas osiąść na mieliźnie, wyrzucić kompas.


9 komentarzy:

  1. Rewelacja, Aniu. Pozdrawiam, Agnieszka M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. czasem,wrócę jeszcze do wiersza. bardzo rzadko ulegam sugestiom. dopiero później myślę nad tym, czy dobrze zrobiłam. wrócę jeszcze do wiersza.

      Usuń
  3. jakoś nie umiem Ciebie
    zrozumieć. wiatr lekki
    po burzy wypchnięty z płuca.
    wrażliwość wpleciona w poduszkę
    tutaj. jakże inna po kawie. nie ruszaj
    bo gryzę dotkliwie. powieką nie kuszę.
    nie rozumieniem Ciebie się krztuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Delikatny erotyk, ciepły.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgrabnie napisany wierszyk. Dlaczego tak dużo w nim pesymizmu??? Uśmiechnij się poetko:):):)

    OdpowiedzUsuń

odczarowanie wiosny

wiosna znowu mnie namawia żebym uwierzyła w życie po śmierci będzie nieskończenie wiele czasu na wiarę większą niż świadectwa rozczarowani...